BAZYL w królestwie ROBERTA RACZYŃSKIEGO – BEZ ROBERTA

  • 3
  •  
  •  
  •  
    3
    Udostępnienia

Jak zauważyli Państwo, po tytule tej relacji; naszego wszechwładnego Roberta Raczyńskiego, na ostatniej sesji rady nie było. Powodu absencji Roberta nie znam, być może jest to zwyczaj, a być może to tylko takie lekkie przesilenie wiosenne z powodu nadmiaru pracy prezydenta.

Nie, proszę nie myślcie Państwo, że nasz prezydent sam osobiście, nalepia na autobusy komunikacji miejskiej hasła typu: „SILNI RAZEM”. Myślę, że do tej fizycznej pracy, to pan Robert jest zbyt skromny itp. Niemniej hasło, które szpeci miejskie autobusy, dało mi do myślenia. Zastanawiałem się, czy Pan Robert jest tak słaby politycznie, że prosi nas abyśmy byli silni „RAZEM”, czy zwyczajnie w świecie, sieje brudną propagandę sukcesu, ale sukcesu tylko wtedy, gdy w lenno weźmiemy Gminę Wiejską Lubin.

Silni Razem Lubin

Muszę przyznać, że temu Panu, do tej pory wiele się udawało. Ostatnio przeczytałem na jakimś portalu, że „grupie wiernych”, udało się zebrać podpisy pod referendum o odwołanie Radnych Gminy Wiejskiej Lubin. Jak wiemy, kariera Pana Raczyńskiego usłana jest samymi sukcesami. Ale pamiętać trzeba, że po hossie zawsze przychodzi bessa…, i pozostać już może tylko smród.

Zostawmy jednak starą gierkowską propagandę na autobusach i zastanówmy się jak tu pomóc Panu Robertowi, w myśl zasady: POMOŻECIE? POMOŻEMY! Osobiście jestem sceptykiem i nie za bardzo mi się chce promować autokratyzm naszego „króla”, bo poddanymi to już są jego radni z grupy Lubin 2006.

Wróćmy jednak do sesji. Po raz pierwszy, byłem na włościach Pana Roberta i to w chwili gdy sensacja goniła sensację, a radni jak marionetki sterowane z gabinetu lalkarza, robiły to, co zostało wcześniej rozpisane w scenariuszu tego show. Sesja wzbudziła duże zainteresowanie mediów i młodzieży – uczniów zamykanej szkoły za „zakrętem”. Byli również nauczyciele i ich obrońcy, czyli obrońcy naszej młodzieży, którą nasi radni na (zapewne) polecenie wodza, postawili pod ścianą likwidacyjną i ze spokojem, bez zbędnych emocji rozstrzelali, czyli ni mniej ni więcej, zamknęli szkołę „na zakręcie”.

W tej samej chwili pomyślałem, zaraz po ripoście starszej pani radnej o wyglądzie postkomunistycznej matrony, która rzuciła w stronę niepełnosprawnego ucznia:

 „Trzeba było nie wagarować!

…, że ten zbiór Lubin 2006, to li tylko ograniczony, bez tarczy i miecza, legion gladiatorów Roberta 2013.

PZPR Lubin

Oprócz licznej grupy lubińskich przedstawicieli oświaty, na sesję zawitał również poseł Zubowski, który jak się potem okazało, przybył do Lubina w imieniu posłanki Witek, która wysłała pana Zubowskiego, zamiast przyjechać sama i zabrać głos w tej tak bardzo ważnej sprawie dla mieszkańców Lubina.

Na terenie miedziowym, partia pana Jarosława, dysponuje mierną kadrą, a sama Pani Witek, woli np. spędzać czas na dożynkach gminnych, organizowanych w celach promocyjnych, niż zająć się poważnym problemem społecznym, takim, jak teraz w Lubinie. Gdzie jest zatem ten PiS? Nie ma! I chyba właśnie tylko dlatego, nasz uroczy Robert Raczyński, szuka wsparcia we wrocławskiej Platformie Obywatelskiej. Jego sprawa, jego zabawki – oby nasze wybory ( mieszkańców Lubina) !!!

Już na samym początku sesji, jeden z radnych opozycyjnych (są tacy), zgłosił do przewodniczącego rady wniosek o wykreślenie z porządku obrad kontrowersyjnego punktu Nr 2 – bez głosowania. Niestety, wielki przewodniczący, nie zrozumiał chyba przekazu pana radnego Olszowiaka i zarządził głosowanie. Tu też, jak było do przewidzenia, wniosek opozycyjnego radnego upadł pod pręgierzem kliki radnych „prezydenta”- Lubin 2006. Tylko trzy osoby z opozycji zagłosowało ZA, ale to za mało, aby posprzątać na dworze króla. Po tym ciekawym głosowaniu przewodniczący rady wielkich, ogłosił (tak jakby to nas cokolwiek obchodziło…) wyniki i zapowiedział, że zaraz po obradach sesji, odbędzie się „zlot” klubu Lubin 2006. Czy doszło do tego spotkania? Nie wiem! Wiem za to , że przedstawiciele Lubin 2006, muszą wreszcie zabrać się za solidną pracę, bo wybory samorządowe, zbliżają się nieubłaganie a w ruchu Lubin 2006 prawie sami emeryci, którzy pamiętają zapewne jeszcze wiodącą rolę partii PZPR.

Wspomnieć w tym miejscu warto jeszcze o pośle Zubowskim , który wypowiedział się ,między innymi, na temat likwidacji szkół. Gdy jednak rozejrzałem się po sali obrad, nie zauważyłem, aby ktoś więcej, poza gośćmi i trzema radnymi z opozycji, wsłuchiwało się w wykład pana posła z PiS-u. Reszta była znudzona. Widać było po nich ciche wyczekiwanie końca obrad, a może i kadencji… Po wysłuchaniu przemówienia pana Zubowskiego, pan przewodniczący rady puścił w stronę posła taką gafę, że swoim wystąpieniem zbłaźnił się na tyle, że zmuszony byłem o tym napisać. Sorry Górzyński.

Głos zabrała również, przedstawicielka rodziców i nauczycieli likwidowanej szkoły. Wskazała na manipulacje, arogancję i hipokryzję ze strony władz Lubina i radnych. Mówiła o braku dialogu czy konsultacji społecznych, w tym tak ważnym temacie, jakim jest oświata. Ta urocza kobieta wspominała również o „leniwych” radnych i samorządzie, którzy na domiar złego, nie mają wiedzy na temat spornej placówki. Mało tego, usłyszałem, a tym samym zrozumiałem, że opinia kuratorium w przedmiotowej spawie, była niejako wy-stymulowana. Chciałoby się powiedzieć za panem prezydentem Raczyńskim:

”Tam gdzie jest kolej, tam są fabryki, a tam gdzie nie ma kolei, nie ma i fabryk”.

O tak , a ja na to:

„Tam gdzie jest praworządność, to myśli się o ludziach, a tam gdzie nie ma praworządności, tam o ludziach się nie myśli.”

Czy to nie to samo? Nasz fenomenalny Robert Raczyński ciągle mnie inspiruje. Ale jak nie odpisuje się na pisma to, albo nie ma się czasu albo olewa się problem. A kolej jedzie dalej. Tylko pytanie: dokąd?

Kolejną osobą, która wzięła udział w dyskusji, była przedstawicielka Związku Nauczycielstwa Polskiego. Uświadomiła nas, że to już kolejna (trzecia) likwidacja szkoły za czasów rządów pana Raczyńskiego. Stwierdziła również jednoznacznie, że brak dialogu, właśnie z zainteresowanymi a nie trzecim garniturem jakim jest (bez obrazy) pani poseł Witek, jest ignorowaniem problemu a ustawione głosowania są parodią praworządności i szlachetnego mandatu radnego. Zaznaczyła również, że nie zamierzają poddać się bez walki, a walka ta trwać będzie aż do osiągnięcia sukcesu. I słusznie!!! Niech król ma świadomość, że dynastia jego, może się wkrótce skończyć.

Po tej pani, na mównicę dostał się pan z Solidarności, który jak sam przyznał, był jednym z twórców Lubina 2006 a teraz żałuje, że dzisiaj przy aprobacie Lubina 2006 dzieją się takie historie. Wspomniał nawet ,że sam prezydent przedstawił mu wizję oświaty w Lubinie. Domyślam się, że pan Raczyński zawsze ma jakieś wizje z rana. Zapewne nie takie obiecanki cacanki w swojej karierze już składał.

Solidarnościowiec mówił dużo i mądrze. Widać było, że bardzo troszczy się o losy młodzieży, którą właśnie dzisiaj, Prezydent Lubina i radni miejscy, skazują na degradację. Po tej wypowiedzi znów wyskoczył jak Filip z konopi nasz super przewodniczący rady i zaliczył kolejną wpadkę. Po tym wyskoku przewodniczącego, nastąpiła chwila ciszy i pan radny Olszowiak, nie owijając w bawełnę, zripostował „gościa” tym, że bzdury gada. Przyznać muszę , że zgadzam się z nim w 100%, ale nie ma się co dziwić: jaki przewodniczący, tacy radni Lubin 2006.

Pan Olszowiak poprosił, aby przewodniczący więcej nikogo nie obrażał. To właśnie ta RADA stanowi prawo, a temat szkoły jest już wałkowany od 2 lat. Gdy radny kierował do pana prezydenta pisemne zapytania, to ten nie raczył na nie odpisywać. Stwierdził również ,że na każdym kroku wyłazi z Roberta Raczyńskiego arogancja i ,że prezydent nie rozumie, co to jest samorząd. Czy on sam rządzi? Może Bazyl odpowie na to panu Olszowiakowi:

Otóż tak, to widać, to słychać a czasami nawet czuć. Określenie „oligarcha” najlepiej pasuje do tej autokratycznej władzy pupila naszego portalu WOLNY LUBIN ( teraz Lubin4You ).

Trzeba dodać, że już w zeszłym roku 10 osób, straciło pracę w tej szkole, a po likwidacji liczba bezrobotnych zwiększy się o 80 osób. Czy prezydent ma pomysł na to co z nimi będzie? Zapewne budzi się i ma wizje, zapomina jednak przy tym o służebności wobec mieszkańców, którzy Go utrzymują.

Mamy tu do czynienia z władzą absolutną. Oby tylko pod koniec 2014 roku, miał taką oto wizję: budzi się i nie jest już prezydentem.

Zostawmy już w spokoju naszego prezydenta, bo czuję coś, że nie raz jeszcze wplącze go w moje artykuły.

Bazyl rozpoczyna maraton składania wniosków w ramach dostępu do informacji publicznej, co pozwoli mi ocenić przydatność pana Roberta Raczyńskiego mieszkańcom Lubina.

W pierwszej relacji z sesji, zrezygnowałem z punktacji o oceny poszczególnych radnych uwagi na fakt, że nie poznałem jeszcze wszystkich posłusznych braci od koryta miasta Lubin.

Raczyński na dnie. Lubin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *